To już taka tradycja, że każde półkolonie w Pro Novo kończymy wycieczką. W tym roku postanowiliśmy przekroczyć granicę :). Granicę Polski. Udaliśmy się do Liberaca.
Wczesny wyjazd był powodowany koniecznością pokonania trasy nie tyle dalekiej, co krętej :). Droga przebiegła nam bardzo spokojnie i planowo, o 9:30 zameldowaliśmy się na miejscu.

Odwiedziliśmy IQlandię – nowoczesne centrum nauki z planetarium i setkami oryginalnych interaktywnych eksponatów. Jest to świat nauki i techniki, który zachwyca i zapada w pamięć. Świat fascynujących eksperymentów i mądrej zabawy!

Spotkaliśmy tu pierwszego w Czechach robota humanoidalnego, przeżyliśmy prawdziwy trening kosmonauty, ognistą burzę i taniec błyskawic, zobaczyliśmy jak działa drukarka 3D, ludzkie ciało i świat wokół nas, jak siłą fal mózgowych możemy wpływać na to…, że kulka się przesuwa… , spróbowaliśmy przeprowadzić zabieg na manekinie za pomocą laparoskopu i wiele, wiele innych – krótko mówiąc szukaliśmy tu odpowiedź na wszystkie swoje pytania.

Trudno wymienić co jeszcze zobaczyliśmy i doświadczyliśmy. W kilku salach, na dużej powierzchni skupione są bowiem eksponaty, które ciekawią, dają możliwość samodzielnego doświadczania rzeczywistości i sprawdzania, jak co działa – od urządzeń domowych, poprzez żywioły, zmysły, ciało ludzkie aż po układ słoneczny.
Dzieci biegały od stanowiska do stanowiska i chłonęły wszystko co je otacza wszystkimi dostępnymi zmysłami. Taki pobyt to cudowna lekcja biologii, fizyki, chemii i geografii w jednym miejscu :).
Na koniec udaliśmy się na ciekawy seans pt. „Podróż do gwiazd”. Była to podróż w czasie i przestrzeni, która umożliwiła nam obejrzenie narodzin, życia i zaniku gwiazd – w tym naszej macierzystej gwiazdy – słońca. Przeżyliśmy niesamowite eksplozje, podczas których zrodziły się gwiazdy naszego nocnego nieba.

Po opuszczeniu IQlandii udaliśmy się na kolejną ciekawą lekcję – lekcję języków obcych. Przeróżnych języków :). Bowiem, by zjeść w MC Donald czy KFC swoje ulubione potrawy dzieci musiały samodzielnie zamówić posiłek (przy naszym małym wsparciu), używając znanych im słów i zwrotów angielskich, czeskich i…. gestów :). To kolejna ciekawa lekcja zakończona satysfakcją – każdy zamówił to, na co miał ochotę :).
Po ulubionym posiłku wyruszyliśmy w drogę powrotną, która przebiegła równie sprawnie jak o poranku.

Mam nadzieję, że wycieczka i to, co dzieci podczas niej doświadczyły na długo zapadnie im w pamięć.

Fotorelacja