Czerwiec kojarzy nam się często z wystawianiem ocen i apelem na zakończenie roku szkolnego. My jednak najbardziej wyczekujemy tego, co wydarzyło się dzisiaj – Pikniku Rodzinnego! (No, dobrze – jako szkoła podążająca za marzeniami dzieci: na wakacje też nieco się cieszymy
).
Ale w zakończeniu roku szkolnego nie chodzi o świadectwa z ocenami, ale o wspomnienia, które stają się świadectwem tego, co było. Nie o gonitwę pełną nerwów, ale o zatrzymanie się z uśmiechem. Nie o kwiaty otulone celafonem, ale o pogaduchy otulone wdzięcznością. Nie o “baczność”, ale o “usiądźmy razem na kocach” albo “zagrajmy w baloniadę”.
Dziś zbieraliśmy pieniądze, aby wspomóc @Laura Wolniewicz Laur-Retka . I wspólnie – z Wami wszystkimi, ramię w ramię – zebraliśmy 7780 zł.
Sprawiły to: Wasze ciasta, pierogi Pani Ani Nowak, smalczyk Pani Gosi Wilk, chlebek Pani Gurgacz Barbara i Pani Ludmiły, bajgle i chleb Jagódki Słapczyńskiej, chłodnik Mateusza Gruszki, dziergane cuda od Darii i Anity Targowskich, farby Jacka Milewskiego, wszystkie kolorowe stoiska naszych cudnych nauczycielek, pokazy taneczne grup ze @Studio Mieszkalska Łap taniec (w których tańczyły też “nasze” dziewczynki), a także nasi przyjaciele z Wataha Zielona Góra.
I wiecie co… Mieliśmy dziś gości z zewnątrz, którzy wchodzili i pytali: “Tutaj naprawdę tak jest?”.
Dziękujemy! Za to, że tutaj naprawdę tak jest.

